Samo euro nic nie zmieni
Szczególną cechą naszej debaty publicznej jest sprowadzanie każdej dyskusji do zajadłego szarpania się o sprawy drugorzędne. Pozwala to bardzo emocjonalnie angażować się w spór każdemu, także, a nawet przede wszystkim, tym, którzy pojęcia nie mają, o czym mowa.
Przykładem ożywiona dyskusja o reformie służby zdrowia, zmieniona w pryncypialny spór o to, czy przychodnie mają być prywatne, czy publiczne.
Owóż forma własności jest tu sprawą drugorzędną, bo klucz do uzdrowienia systemu usług medycznych leży w systemie ubezpieczeń i w uruchomieniu mechanizmów konkurencji. Dopóki mamy jeden biurokratycznie zarządzany NFZ, arbitralnie wyznaczający ceny i limity, nawet stuprocentowa prywatyzacja przychodni i szpitali nic nie zmieni, stworzy po prostu sytuację jak w peerelowskim rolnictwie, które niby było indywidualne, ale przecież w najmniejszym stopniu nierynkowe.
I odwrotnie - przy uruchomieniu konkurencji nie ma potrzeby na siłę narzucać formy własności. Dziesięć lat temu robiłem dla TVP reportaż o amerykańskim publicznym szpitalu, który z powodzeniem konkurował z istniejącymi w tym samym hrabstwie placówkami prywatnymi.
Podobnemu skretynieniu uległa natychmiast debata o euro. Tak jak kiedyś osłabienie czy wzmocnienie waluty, tak teraz zastąpienie złotego euro przedstawiane jest jako cudowny sposób na gospodarczą prosperity.
Otóż nic podobnego, euro samo z siebie niewiele zmieni - czy się opłaci, czy nie, zależy od tego, jak się do jego przyjęcia przygotujemy i jak tę operację przeprowadzimy. A kondycja gospodarki nie zależy od używanej waluty, tylko od stopnia swobody gospodarczej, praworządności, stabilności i przewidywalności systemu podatkowego i innych tego rodzaju spraw, które naprawić jest znacznie trudniej, niż wyzbyć się złotego.




04/11/2008 o 23:05
Jednak zmieni i to wiele.
04/11/2008 o 23:13
Nie ma Pan racji. Euro sporo zmieni i warto tę zmianę wprowadzić jak najszybciej niemal na każdych warunkach. Oczywiście nie będzie panaceum, ale sprawi, że każdy interes z Polskę stanie się dwu, trzy-krotnie bardziej wiarygodny. Prosty przykład: złotówka jest obecnie ok. 33% mocniejsza niż wynika to z kursu walut. Jeśli zastąpimy ją euro atrakcyjność polskiej gospodarki (niskie koszty pracy) przestanie być spekulacją rachunkową, a stanie się daną pierwotną każdego wyliczenia. Jedynym argumentem, który tylko w wypadku wybuch wojny w Europie, na którą, Bogu dzięki, się na razie nie zanosi. Szkoda, że nie macie w “Rz” ludzi z wykształceniem ekonomicznym. Byle nie po SGH.
04/11/2008 o 23:14
“Podobnemu skretynieniu uległa natychmiast debata o euro”
No, no, jakiz to nam domorosly sie ujawnil medrzec. Moze to w wasci otoczeniu skretyniali dyskutuja? Albo tez RAZ nic nie rozumie w ekonomii i chce pozbawic rozumiejacych argumentacji?
Troche zimnej wody na ten goracy leb zla nie wyczyni.
04/11/2008 o 23:16
Niestety od około trzech lat, kiedy to PIS wygrało wybory w 2005 roku za sprawą PO mamy coraz bardziej zajadłe dyskusje i dzielenie narodu. Zapoczątkował to obecny premier Tusk swoim wywodem na temat “moherowych beretów”. Teraz, wiadomo “politycy” pokroju Palikota zamieniają rzeczową dyskusje pierdołami i wszystkim co tylko zaogni relacje prezydent - premier, ale taka już rola błazna, by jak nic się nie dzieje zabawiać naród pierdołami. Tak samo i z w/w tematami.
04/11/2008 o 23:17
akurat!, moze uzasadnisz
04/11/2008 o 23:19
….Cytat: Otóż nic podobnego, euro samo z siebie niewiele zmieni –
*** Zgadza sie
…. czy się opłaci, czy nie, zależy od tego, jak się do jego przyjęcia przygotujemy i jak tę operację przeprowadzimy.
*** Zgadza sie, czesciowo
…. A kondycja gospodarki nie zależy od używanej waluty, tylko od stopnia swobody gospodarczej, praworządności, stabilności i przewidywalności systemu podatkowego i innych tego rodzaju spraw, które naprawić jest znacznie trudniej, niż wyzbyć się złotego
*** A te inne sprawy, ktore tak trudno naprawic, to polityka finansowa panstwa.
Do polityki finansowej naleza stopy.
Do jest wrecz centralny punkt tej polityki, o czym bez przerwy slyszymy.. USA opuscilo stopy zeby rozpedzic gospodarke, EBZ zrobil dokladnie to samo, zeby napedzic gospodarke Uni.
I slusznie. EBZ patrzy na gospodarke Uni.. gospodarka Polski to jest okolo 3.5% gospodarki unijnej. Dlatego ma zerowy wplyw na decyzje EZB.
I dlatego wlasnie, jezeli mamy nadzieje, ze Polska bedzie sie szybciej rozwiajac niz reszta Uni, to stopy dobre dla calej Uni beda zabojcze dla gospodarki Polski.
Szczegolnie tak dlugo, jak dlugo Polska gospodarczo znajduje sie na poziomie okolo 55% sredniej europejskiej.
Dlatego, jeszcze raz, wprowadzenie euro teraz byloby wrecz przestepstwem wobec gospodarki Polski, zamachem na rosnaca zamoznosc spoleczenstwa.
…… Cytat: Szczególną cechą naszej debaty publicznej jest sprowadzanie każdej dyskusji do zajadłego szarpania się o sprawy drugorzędne.
*** Alez oczywiscie. Bo wlasnie wtedy nonsens i irracjonalizm takich decyzji jak np. wprowadzenie euro w przypadku rozsadnej dyskusji stalby sie natychmiast widoczny.
Albo calkowita nieudolnosc nierzadu herr Tusk jest wlasnie chowana na tematy tak dorsza za 9 zl. czy tez laptopow Ziobry. To sa klasyczne zaslony dymne i nie ma absolutnie nic wspolnego z przypadkiem. To nie jest wiec cecha dyskusji tylko absolutnie swiadomej polityki mediow.
Tych samych mediow, ktore atakuja wrecz w sposob surrealistyczny (tematy 3 i 4 rzedne) PiS i Kaczynskich z bardzo prostego powodu: oni sa jedynymi ktorzy moga zapobiec zniszczeniu Polski, przeksztalcenia jej w polskojezyczny region europejski, systemacznie wynaradawiany i kontrolowany przez Berlin. herr Tusk spelnia wlasne ta funkcje. Dlatego wlasnie ma bezwzgledne poparcie mediow.
04/11/2008 o 23:19
Nic nie zmieni. RAZ ma jak zwykle racje.
04/11/2008 o 23:24
Wprowadzenie euro pozwoli Polsce uwolnić się od etykietki “wschodzących rynków”. Nie trzeba będzie cierpieć za Węgrów, spór o MBA Skrzypka stanie się sporem czysto historycznym. Nie będziemy wystawieni na spekulacyjne ruchy gorącego pieniądza i będziemy zmuszeni do prowadzenia zdyscyplinowanej polityki fiskalnej.
Czyżby Pan Semka tego nie widział.
Duńczycy już zrozumieli, że poza eurostrefą się nie ostaną. Szwedzi też zmienili nastawienie, a Islandczycy chcą i do UE i do EMU.
Co powiedziawszy mam wątpliwości, czy termin 2012 r. jest realny.
04/11/2008 o 23:24
Np. co konkretnie, panie mądralo?
04/11/2008 o 23:24
Tezy i antytezy i ……… jest wierszówka.
04/11/2008 o 23:25
Gdyby Euro nie mialo nic zmienic , po co w ogole tym tematem bysmy sie zajmowali. Niech Pan Redaktorze nie zaklina rzeczywistosci. Spoleczenstwo w referendum wybralo Unie ze wszystkimi jej dobrymi i zlymi konsekwencjami. Pytanie o Euro w referendum to pytanie czy chcemy nadal byc w Unii czy tez nie.
04/11/2008 o 23:36
Oczywiście, że wprowadzenie euro wiele zmieni.
Inaczej będą kształtowały się kursy względem innych walut.
Inaczej będą zmieniał się stopy procentowe.
Kto inny będzie decydował o wielkości emisjii pieniądza.
To zasadnicze zmiany.
Pozdrawiam
Jerzy Krajewski
04/11/2008 o 23:38
Oczywiście, że zmieni. Polska gospodarka będzie może mniej
suwerenna ale bardziej wiarygodna.
04/11/2008 o 23:43
Jesli tak to po co nam to euro? Czyz nie lepiej miec wlasna walute, ktorej kondycja bedzie zalezala tylk od nas a nie calej Unii?
04/11/2008 o 23:44
Szanowny Panie Redaktorze. Przy całym szacunku dla Pana (z wyłączeniem szacunku dla uwielbienie polskiego geniusza ekonomi - LB), nie do końca ma Pan rację. Oczywiście, to jaką walutą się posługuje gospodarka danego państwa nie ma żadnego znaczenia dla jej kondycji i rozwoju. I było by to całkowitą prawdą, gdyby ta dowolna waluta była oparta o kruszec (złoto). Ale w dzisiejszym pięknym świecie żadna waluta parytetu złota nie spełnia. O kursie walut decyduje w bardzo dużej mierze polityka państwa - emitenta. W dodatku wszystkie państwa przyznały sobie w tej roli pozycję monopolisty. Zakładając dobre intencje rządzących wobec rządzonego przez siebie państwa, można oczekiwać takiej manipulacji stopami kursowymi waluty, aby było to jak najkorzystniejsze dla państwa - emitenta. Jak zatem widać przyjęcie euro zamiast złotówki jest oddaniem tego narzędzia w ręce innego niż polski banku emisyjnego. Który niekoniecznie musi przyjmować jako priorytet rozwój gospodarki polskiej. Są gospodarki innych, ważniejszych państw. I w dodatku to nasza gospodarka musi tamte gonić, a nie odwrotnie. Zatem przyjęcie euro raczej nie wpłynie korzystnie na rozwój Polski. Pozostaje jeszcze coś takiego jak renta emisyjna, czyli mówiąc inaczej zysk ze sprzedaży pieniądza. Ten zysk też oddamy. A poza tym to zmiana waluty nic nowego nie wniesie.
04/11/2008 o 23:51
Pełna zgoda Panie Redaktorze!!:)
04/11/2008 o 23:55
A jesli sprawa polegająca na wyzbyciu się złotego nie uda się to jaki Pan Redaktor przewiduje proces naprawy? Powrót złotego czy dalsze brnięcie w myśl zasady “jakoś to będzie”?
04/11/2008 o 23:57
Euro zmieni jedynie jeden z czynników postrzegania naszej gospodarki (ryzyko kursowe). Ale na atrakcyjność do inwestowania nie wpłynie w znaczącym stopniu. Ogólnie jest dużo za i przeciw wspólnej walucie ale zastanówmy się co by było gdybyśmy teraz mieli utrzymywać w rydzach odchylenia (obowiązkowo przez 2 lata przed wstąpieniem). I co by było gdybyśmy się pospieszyli lub się pospieszymy za bardzo. Wydrenowali by nam wszystkie rezerwy poprzez spekulacje, żeby NBP utrzymywał w miarę stały kurs musiałby interweniować poprzez skup lub sprzedaż a to już nie licha pokusa do ataku spekulacyjnego (w ost tygodniach zł wahała się po 5%). Czekam na merytoryczną dyskusję ekonomistów na temat przyjęcia euro a nie rzucania w krynicy: jutro przyjmiemy euro, eeeeee nie pojutrze, eeeeee no może za tydzień, lub gdybysmy mieli euro to hoho, a tak nie mamy i to przez PiS żyje wam się gorzej, to przez nich spadło PKB, wzrosły raty kredytów, maleją inwestycje, maleją przychody do budżetu itp itp my chcieliśmy ale to ten zabobonny PiS myślał że zł to część niepodległości i się na złość wszystkim polakom uparł, to te niereformowalne kaczory które nie mają pojęcia o ekonomii bronią polakom się bogacić. A prawda jest taka że czy ja zarobie 3 tys czy 800 euro to dla mnie wsio ryba ważne by moja siła nabywcza była wieksza.
05/11/2008 o 00:03
Panie redaktorze,
rządzące PO działa na kompleksach swoich wyborców.
Jak powiedzieć niektórym ludziom, że chce się wprowadzić euro to znaczy że partia jest europejska i postępowa?
I to niektórym ludziom wystarcza.
Nie zastanawiają się nad niczym innym.
Pozdrawiam Pana
05/11/2008 o 00:05
bardzo ładnie Pan to umotywowal panie “akurat” Zmieni “BO TAK” Pisali wczoraj w wyborczej ze zmieni to zmieni, prawda?
05/11/2008 o 00:26
Niestety samo euro zmieni wiele w sposób NIEODWRACALNY. Staniemy sie wiecznymi lokajami narodu “panów”.
05/11/2008 o 00:29
święte słowa
05/11/2008 o 00:29
Jak to nie zmieni ! zmieni zmieni nastroje spoleczne, teraz uwierzymy ze lekiem jest euro. I bedziemy czekac na kolejny cud.
05/11/2008 o 00:32
Panie Rafale,
Mial Pan nie pisa o zagadnieniach, o których nie ma Pan zielonego pojęcia… Ależ Pan uparty. Przechodząc do meritum: proszę wziąć choćby pod uwagę ograniczenie ryzyka kursowego oraz wieksze zaufanie, jakim cieszyć sie będzie niewątpliwie Polska.
Pozdrawiam i czekam na bardziej konkretne i glębsze wpisy.
05/11/2008 o 00:33
Jednak euro to ewidentnie mniejsze koszty transakcyjne i brak ryzyka walutowego w transakcjach europejskich. Korzyści totalne…
05/11/2008 o 00:36
Panie Rafale,
Zarówno w kwestii służby zdrowia, jak i przyjęcia euro sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana niż Pan ją tu przedstawił.
Odnośnie służby zdrowia - konkurencję wśród ubezpieczycieli nie jest tak prosto stworzyć, gdyż składki (a w zasadzie para podatek - gdyż kardynalną zasadą każdego systemu ubezpieczeń jest uzależnienie wysokości składki od wartości przyszłego świadczenia - czego nie ma w ubezpieczeniach zdrowotnych) są środkami publicznymi, ściąganymi przymusowo. Kwota ta rocznie od kilku lat oscyluje w granicach 30-35 mld zł - co przekracza o ponad 1/3 budżety wszystkich powiatów (z wyłączeniem miast na prawach powiatu) i województw samorządowych razem wziętych. Obecnie mamy sytuację w której, kto innych jest właścicielem nieruchomości związanych ze służbą zdrowia (samorządy), a kto innym posiada pieniądze na świadczenia (NFZ). Może lepiej byłoby, gdyby samorządy odpowiadały za finansowanie służby zdrowia, oczywiście po zagwarantowaniu im odpowiednich środków na ten cel.
Odnośnie przyjęcia euro - przyjęcie euro zmieni polską gospodarkę radykalnie. Na plus można zaliczyć głównie większą predyktywność wymiany handlowej z zagranicą. Na minus utratę połowy władzy ekonomicznej w państwie jaką jest suwerena polityka monetarna (pozostanie nam już tylko konkurować za pomocą polityki fiskalnej - a tu nie widzę zbyt dużego pola manewru w kierunku jej liberalizacji).
A to czy nam się opłaci przyjąć euro nie tyle zależy od czynników które Pan wymienił co od kursu wymiany (im niższy będzie kurs naszej waluty tym lepiej dla nas - bo to znacznie wzmocni naszą konkurencyjność). Najlepiej byłoby osiągnąć kurs powyżej 4 zł /1 euro, chociaż według mnie jak wymiana nastąpi w granicach 3,3zł/1euro, to będzie kolejny cud Jaśnie Nam Panującego.
Pozdrawiam
Lech
05/11/2008 o 00:44
Do Akurat - świetna argumentacja….
05/11/2008 o 00:57
zmieni to pewne pytanie jest proste na lepsze czy na gorsze, ciągle słychać sprzeczne opinie
05/11/2008 o 00:59
Racja. Gdyby przywrócono ustawę Wilczka z roku 1988 i poluzowano inne przepisy, gospodarka znacznie by się poprawiła.
05/11/2008 o 01:25
EURO JEDNAK NAS ZMIENI !
Gdy średnia emerytura w Polsce wynosi 1100 złotych, po wprowadzeniu Euro przy przeliczniku 3,7 (jak twierdzą eksperci) - strefa euro zasilona zostanie armią biedaków z miesięcznym przychodem ca.300 Euro. To wiele zmieni. Będziemy bowiem całą gębą europejczykami a całym ciałem ćwierć-europejczykami i to bez żadnej nadziei na poprawę losu. Ci wykiwani przez polityków ludzie -stanowiący ongiś 10 milionową armię “Solidarności” stanowić będą widomy znak przemian, dokonanych w Polsce przez ostatnie 20 lat. Tych ludzi wydrenowano bowiem nie tylko z nadziei ale i ze zdrowia i z własności (wielu pamieta 100 milionów Wałęsy) - dając im w zamian obietnice cudów. Tych ludzi miażdżono popiwkiem Balcerowicza w imię rozwoju kapitalizmu, podatkami Belki, dostosowywaniem cen do europejskich, bezrobociem i zamrażanymi płacami tylko po to, by finalnie zamienili swoje 1100 złotych na 300 euro, z którym tylko szaleć po Europie !
Tusk i jego kamaryla usiłują nadal żonglować cudami przekonując, że jak tylko sprywatyzują szpital - to od razu będzie się wszystkim lepiej żyło. Komu zyło a komu umierało - dowiecie się później. A jak bedzie Euro to spełni sie wreszcie obiecany cud gospodarczy: spadną ceny jabłek i kurczaków, które tak nam doskwierały w okresie pisowskiego reżimu…Nie bedzie wypadków na drogach, gdyż wszędzie będą autostrady i fotoradary. I wszyscy na to pójdą, gdyz na opornych postepowi czekać będzie równie postepowa chemiczna kastracja - pomysłu Naszego Drogiego Przywódcy .
05/11/2008 o 01:31
Za euro przemawia w tej chwili jedynie argument że przyjmując euro automatycznie staniemy się wyższej klasy europejczykami i będziemy przez to bardziej wiarygodni, jak miał szczęście wyrazić się jeden z komentujących.
05/11/2008 o 01:52
Wielka Brytania nie wprowadziła euro i około dekady miała gospodarczą prosperity, wchłaniała setki tysięcy emigrantów bez szkody dla rynku pracy, bogaciła się szybciej niż Niemcy i Francja zatem euro nie może być uznane za warunek sine qua non szybszego rozwoju gospodarczego i stabilizacji ekonomicznej. Przecież aktualnie Polska nie ma euro i rozwija się szybciej niż kraje starej Unii, podobnie rzecz się ma z obecnym kryzysem-nie dotknął nas tak bardzo jak kraje zachodnie. Nie trzeba być ekonomistą, aby stwierdzić, że nie potrzebujemy euro. I jeszce jedno-wraz z wprowadzeniem euro czeka nas fala podwyżek, podobnie jak w innych krajach, które już to przerabiały.
05/11/2008 o 01:53
Panie Redaktorze, gratuluję dobrego, rozsądnego tekstu.
05/11/2008 o 01:58
o to to !
ja co prawda kurs ekonomii mam za soba, choc za fachowca sie nie uwazam, a jednak wiem co mowie, gdy mowie o euro.
Bo to euro spieprzylo mi dochody i zdewastowalo budzet rodziny. Gdy kiedys za niebosczki “dojcz marx” zycie bylo jedwabne i uslane rozami teraz - cholera czlowieka bierze. Dlatego solidarnie odradzam Rodakom ten syfilis.
Nie sluchajcie ludzi ktorzy nie maja pojecia o euro jako realnym srodku platniczym, tylko opowiadaj bajeczki dla dzieci i podstepnie zachecaja do euro. Ja mam toto euro blisko 7 lat w portfelu i te 7 lat sa latami straconymi.
Gdyby istniala “fala” jak w wojsku, ze mozna by np. odcinac od konca 150 tygodni do upadku euro - kupilbym sobie te fale, czyli ten centymetr krawiecki, naprawde.
Ale cuszsz, (finansowa) elita wladzy nie syta, wiec mozna sobie tylko pomarzyc; oni jak nas juz wyru… tym swoim euro, to nie popuszcza, nie oddadza nam naszej kochanej “dojcz mareczki” z powrotem.
co placzac (rowniez za Johnem MKejnem i piekno Saro Pralinko. ktorzy dzis oddadza Ameryke we wladanie komunistow)
donosze z uszanowaniem
05/11/2008 o 02:12
Referendum w sprawie euro jest potrzebne właśnie dlatego, żeby się wypowiedzieć, czy chcemy być dalej w UE czy nie. Nie chcemy!
05/11/2008 o 02:52
Wydaje mi sie, ze dyskusja powinna opierac sie o logike. Obelzywe slowa siegaja bruku, lecz nie wnosza nowej mysli do wymiany opinii.
Z drugiej strony - autor - o ile chce byc wiarogodny powinien precyzowac przytaczane przyklady poprawnie; Wizytacja i przytacznie sytuacji szpitalnej w Ameryce w jakims “hrabstwie”…
Konstytucja amerykanska zniosla tytuly i hrabstw nie ma…
Przyklad wiec brzmi niewiarygodnie.
Krzysztof
05/11/2008 o 03:17
Jak do tej pory na zmianie waluty(pieniadza)nikt nie zyskal nawet bogatsze kraje po co wiec cudak oklamuje Polakow.Widze wiec potrzebe referendum.
05/11/2008 o 03:41
“Otóż nic podobnego, euro samo z siebie niewiele zmieni”
niestety zmieni i to bardzo wiele - od tego momentu Polska zostanie pozbawiona mozliwości prowadzenia własnej polityki pieniężnej dostosowanej do potrzeb polskiej gospodarki.
Wszystkie decyzje podejmowane EBC całkowicie racjonalnie biorą pod uwagę gospodarki największe strefy euro, a wiec w pierwszym rzędzie niemiecką a potem francuską.
Polska nie dość, że do tego grona się nie zalicza to jeszcze znajduje się na zupełnie innym etapie rozwoju - sytuacją u nas po wprowadzeniu euro nie zainteresuje się tam nawet przysłowiowy pies z kulawą nogą i z naszego powodu EBC nie skoryguje swojej polityki ani o milimetr choćby nawet dla nas była w jakimś momencie skrajnie zabójcza.
Wprowadzanie teraz euro to zupełna głupota albo zła wola - osobiście skłaniam się do tego drugiego wyjaśnienia. Okazja jest znakomita bo większość ludzi jest całkowicie zdezorientowana informacjami o kryzysie i po prostu postanowiono to chytrze wykorzystać.
A może Rzepa zrobiłaby sondaż wśród takich zwykłych popieraczy omamionych europropagandą? Ciekawe ilu z nich kompletnie nie wie o co chodzi i wyobraża sobie kurs wymiany 1:1, przypuszczam że to wcale niemała grupa.
Przy okazji - ile kosztowałby nas ostatni odpływ kapitału gdyby NBP był zmuszony do trzymania kursu złotówki czyli praktycznie gwarantowania zagranicznemu kapitałowi stałego kursu wymiany?
Może jakiś mądry ekspert by policzył ile w tych dniach ubyłoby nam rezerw walutowych i podał to publicznie do wiadomości?
05/11/2008 o 05:04
1. O kurcze!
Na rolnictwie też się pan redaktor zna?
Pewnie tak jak Sara Paulin na polityce zagranicznej (ona ponoć z tego powodu, że z Alaski widać Rosję).
2. Na temat “skretynienia” debaty zgoda. Szkoda tylko, że “Rz” się do tego bardzo przyczyniła. Oczywiście że to nie jest panaceum.
Ale nie jest prawdą, że to nic nie zmieni.
@Krzysztof Mądel SJ
Stwierdzenie, że “atrakcyjność polskiej gospodarki” jest “spekulacją rachunkową” wydaje mi się wyjątkowo bełkotliwe - nawet jak na mizerne standardy wytyczone przez polskich ekonomistów.
Istnieją silne argumenty przeciw euro, których nikt na razie nie podważył:
1. Proces wyrównywania cen (nieuchronny) jest obecnie amortyzowany poprzez zmianę kursu. Po wprowadzenie euro wpłynie to realny wzrost cen. A skutkiem tego będzie dalsze rozwarstwienie społeczeństwa (co w Polsce i tak jest problemem).
2. Niskie rezerwy walutowe, wysokie zadłużenie i system bankowy w obcych rękach stanowią bardzo dobre warunki do spekulacji walutowych na dużą skalę, co może skutkować kryzysem o wiele poważniejszym niż dziś.
3. Wysokie koszty samej operacji. Można przypuszczać, że w niedługim czasie będzie się znacząco zmniejszać ilość banknotów i monet w obiegu (na rzecz pieniądza elektronicznego). Na przykład kolejną wymianę dowodów, która nas czeka można wykorzystać do wprowadzenia elektronicznych portmonetek. Im dłużej czekamy, tym koszty są niższe.
4. Pieniądz bankowy stanowi jeden z najważniejszych elementów gospodarki. Obecny kryzys doskonale ilustruje jakie kryje to w sobie niebezpieczeństwa. Głosy, by odejść od obecnych zasad kreowania pieniądza nie są odosobnione. Ta miana może być jednym z pozytywnych skutków kryzysu. Póki to się nie rozstrzygnie - deklaracje na temat euro to kupowanie kota w worku.
5. Wspólna polityka pieniężna już obecnie jest trudna. Polska: duży kraj o gospodarce wyraźnie odstającej od krajów “starej unii” może to jeszcze bardziej skomplikować. A wówczas - nawet zakładając najlepsze chęci decydentów - trudno się spodziewać decyzji przedkładających interes Polski nad interesem Niemiec lub Francji.
Póki ktoś rzeczowo nie odpowie na powyższe poważne wątpliwości - trudno agitację za euro uznać za coś więcej niż wyraz “skretynienia”.
05/11/2008 o 05:21
@Czekam na euro :
“Jednak euro to ewidentnie mniejsze koszty transakcyjne i brak ryzyka walutowego w transakcjach europejskich. Korzyści totalne…”
Owszem - to jest pewien plus. Ale bez przesady. Polska gospodarka jest w znacznym stopniu oparta o import. Większość eksporterów jest równocześnie importerami (fakt - że import jest rozliczany głównie w dolarach). Mogą więc prowadzić rozliczenia w walucie obcej - bez przeliczania na złotówki (szykują się zmiany jeszcze to ułatwiające). Minimalizuje to ryzyko walutowe.
Dziwię się zwolennikom euro, że szermują tym właśnie argumentem. Są lepsze - na przykład możliwy spadek stóp procentowych, a co za tym idzie - zaprzestanie zadłużania się w walucie obcej. W każdym razie argumenty przeciw na razie przeważają.
05/11/2008 o 06:20
No tak, ale euro trzeba przyjąć, bo do tego zobowiązuje traktat. Jak mówi Pismo: “Niech wasza mowa będzie tak tak, nie nie”. Niestety niektórzy, jak bracia Kaczyńscy, najpierw mówią tak, a potem nie.
05/11/2008 o 07:03
fritz i bingo - jak zwykle trafiony zatopiony. BRAWA za trafność i dosadność!
05/11/2008 o 07:17
A może to nagłe “parcie” peło na wprowadzenie euro jest oznaką tego że peło nie jest w stanie naprawiać naszej gospodarki , dostosowywać ją do zmieniających się warunków zewnętrznych i doszło do wniosku że wprowdzenie euro za nich to zrobi. Taka magiczna różdzka. A oni w tym czasie spokojnie mogą “lody kręcić”
05/11/2008 o 07:37
Jakże to tak ? To my się, pochyliwszy, będziem do ojców naszych w niebie modlić, o zgubę Moskali a Krzyżaków potępienie wieczne dopraszać a w kieszeniach surdutów naszych euro mają, jako judaszowe srebrniki, pobrzękiwać. Zgroza !!!
05/11/2008 o 07:43
Jestem upierdliwy Szanowny Panie Redaktorze zalecam raz w tygodniu Szwejka od deski do deski.
05/11/2008 o 07:57
“Wprowadzenie euro nic nie zmieni” - bulszit. Na dzień dobry stanie się okazją do podwyżki o 15 - 20 %. To dla ludzi jest nic?
05/11/2008 o 08:05
Miszczu, chociaz raz napisal pan z sensem, ze tak powiem, na chlopski rozum. I dobrze.
Panie Krzysiu, hrabstwa sa (shire) i w USA, i GB i Australii. Nikt im nie podpowiedzial, ze moga byc gminy i powiaty.
Jestem za euro, ulatwia mi podroze po Europie.
05/11/2008 o 08:18
po wprowadzeniu euro w Niemczech, gdzie mieszkam 20 lat wszystkie ceny wzrosły o 100 % i do dzisiaj nie zmnieszyły się do stanu poprzedniego, zarobki natomiast wzrosły o parę % i to nie z powodu wprowadzenia euro, ale były to normale podwyżki taryfowe,
więc większość niemcow chcę powrotu marki, ale władze mają ich gdzieś.
05/11/2008 o 08:33
Panie red.
Alenajciekawsz jest w tym ze pan nie potrafi postawic sie po jakiejs stronie i uzasadnic to dlaczego tylko pan ciagle narzeka przedstawiając sie jako jedyny który wiem a wszysczy inni oczywiscie przeciwnicy nie wiedza nic i zajmuja si e glupstwami zamiast np. zmiana ustroju >aprzeciez P,red. zycie i cala rzeczywistośc sklada sie z drobiazgow, Pan wine na system obecnie obowiązujacy w sluzbie zdrowia zwala na NFZ.Nie widzi pan ze państwowe szpitale nie mają właściciela że jest jakiś mityczny (Państwo) a tu na dole na prowincji nie ma włściciela ze kazdy okrada Go (Szpital) bo nikomu nie zależy,to jest państwowe ale gdy oddamy miastu i jakis beda machlojki to wiadomo do kogo sie zwrócić do znajomego brata sasiada itp. Nie widzi Pan że lekarze z Państowego szpitala zrobili prywatny? ze pobieraja wnagrodzenie niesłusznie za dyzury. bo przecież lekarz jest”sługa” spoleczeństwa sam sie tak nazywa Słuzba Zdrowia ale lekarz chce być urzednikiem chce pracować od 7-15 i zamnkiemy szpital i pojdziemy do domu a po poludniu to juz nie my plaćcie dodatkowo (czaszmi zalezy od szpitala płaca za dyżur wynosiła i 900zł I pan liczy ze lekarzom zalezy na zmianie reformy zdrowia? Niech Pan tu zajmie stanowisko pokarze ta patologię ale nie Pan woli narzekać
Więc nie moge uznać ze jest pan obywatelem który cos chce by bylolepiej Pan chce zarobić i wybral pan jedna z najłatwiejszych form narzekac.
pozdrawiam
05/11/2008 o 08:44
Bla bla bla - wszyscy wiedza jak powinno byc a bedzie jak bylo…
“Yes we can”
05/11/2008 o 08:51
@Krzysztof Mądel SJ - akurat ekonomicznych dziennikarzy ta gazeta ma i jest to jedyny powód dla którego czasem po nią sięga. W wersji online czasem jeszcze lubię wytknąć jakiś nonsens RAZ-owi, jeśli temat felietonu jest sensowny.
A co do meritum:
Wydaje się, że spór o służbę zdrowia ma jak zwykle dwa pryncypia: jedno PiS-u i drugie Platformy. Wydaje się, że celem Platformy jest właśnie wprowadzenie mechanizmów konkurencji i spowodowanie aby szpitale przestały zachowywać się jak co niektóre banki inwestycyjne - my zagramy ostro i pójdziemy na zakupy, a jeśli finansom coś się stanie, to poprosimy rząd. I tu brawa dla pani Kopacz, bo jest sto razy odważniejsza od sekretarza Paulsona.
A co do euro, to znowu nie zgodzę się z autorem. Myślę, że samo w sobie jest wartością, gdyż cywilizacyjnie posunie nas do przodu w obszarze polityki monetarnej, usuwając ten obszar z pola rażenia naszych polityków, niekompetentnego prezesa NBP, Leppera, Pawlaka i Kołodki i innych dzielnie żadających dostępu do rezerw walutowych (na przykład). Myślę, że to już dużo. Plus wiarygodność w pakiecie.
Pozdrawiam,
b
05/11/2008 o 09:10
Co zmieni euro ?
1) Wejście do strefy euro spowoduje, że NBP zobowiązane do troski o polską gospodarkę (realizować cel inflacyjny można w bardzo różny sposób) przekaże kompetencję w zakresie kształtowania stóp procentowych w ręce EBC, którego celem NIE jest troska o polską gospodarkę.
2) Pozbędziemy się także polityki kursowej
3) Ograniczeniu ulegnie swobodowa polityki budżetowej (nie będziemy mogli przekraczać nigdy deficytu na poziomie 3 % PKB), czasami wzrost wydatków na infrastrukturę czy obniżka podatków może przejściowo podwyższyć deficyt i może być korzystana)
Trzeba się bardzo poważnie zastanowić czy Polska powinna rezygnować z atrybutów własnej suwerenności
i jeszcze jedno - trzeba pamiętać, że popierając euro popieramy odebranie tych uprawnień przyszłym pokoleniom
05/11/2008 o 09:31
Trafny tekst.
Pozdrawiam
05/11/2008 o 09:36
Ze zróżnicowania opinii komentatorów wynika, że najlepszą dla nas walutą byłby rubel transferowy, który obowiązywał w RWPG. Był porządek, kurs był sztywny, nikt nie nosił go w kieszeni, nie było więc ochoty aby za nim się uganiać i też podobnie jak w dzisiejszej Polsce obowiązywała ogólnospołeczna szczęśliwość. Stocznie i huty produkowały pełną parą i byliśmy w G-10 (dopiero później powstało G-8 i przez Kaczyńskich nie załapaliśmy się do tej elity). Dlatego w nowej rzeczywistości eurokołchozowej też powinna być jedna waluta tj. euro transferowe. We wrześniu przejechałem 6300 km po Europie i zupełnie nie przeszkadzało mi że tam jest €, a u nas PLN, a to dlatego że był przyzwoity kurs przeliczeniowy, a mógłby być jeszcze niższy i byłoby jeszcze przyjemniej.
05/11/2008 o 09:48
@ historyk
nie porównuj Polski z Wlk. Brytanią, która jest światowym centrum finasjery i do euro nie weszła, bo to byłaby śmierć dla city. Raczej porównuj Polskę z Danią, która jak to wykazał obecny kryzys przejechała się na tym, że pozostała poza strefą euro i teraz premier Rassmusen chce rozpisać nowe referendum w tej sprawie.
PS. Euro nie zmieni RAZ-a, ale za to zmieni Polskę
05/11/2008 o 09:49
Mam wielu znajomych, nie bogaczy, nie biedakow, ale tzw zwyklych ludzi we Francji, W. Brytanii, Niemczech i Holandii. Nie umawiajac sie miedzy soba powtarzaja: “Polacy, nie dajcie sie wrobic w euro. My wszyscy stracilismy na przejsciu na euro. O powrocie do rodzimej waluty nie ma mowy”. A oni funkcjonuja w “tlustych” spoleczenstwach. To co bedzie w naszym, w chudym?
A propos wiarygodnosci: czy W. Brytania, Szwajcaria, USA, Tajlandia- to sa kraje niewiarygodne?
05/11/2008 o 09:49
Samo euro nic nie zmieni. Święta prawda!
Podstawowy problem to: jak rozwiązywać potrzeby społeczne.
Jedyne rozwiązanie to równowaga sił a w tym skuteczna kontrola władzy przez społeczeństwo . A co mamy w Unii?
Informacji o pracy Parlamentu Unijnego - brak. Że ogórki wyprostowano, to już wiemy. Co dalej?
Traktat Lizboński - co zawiera? Nikt nic nadal nie wie, a na dodatek nie prowadzi się nadal otwartych dyskusji o nim, czyli o przyszłości Unii.
Powiedziano nam byśmy siedzieli cicho, a to wyjaśnia wiele jeśli nie wszystko.
Próbuje się uszczęśliwić banki dając im gwarancje państwowe. Co w zamian? Podpowiadam: pełny dostęp do ich zasobów informacyjnych (i ich oddziałów!) i w każdym momencie. Inaczej nadal będą nas kiwać!
Można tak wiele.
Jestem optymistą i oczekuję rozwiązań w dialogu społecznym. A ten jako jeden z elementów swobód społecznych jest nieunikniony. Disce puer!
05/11/2008 o 09:56
Euro to stabilizacja, a stabilizacji gospodarka potrzebuje jak drzewo wody.
Cala ta gadanina na “kontra” to strachy na Lachy, tylko Putin i Lukaszenko sie smieja. Tak jak Prusy psuly przed rozbiorami zlotego, tak byle wiekszy spekulant moze teraz zlotego psuc i uderza Polakow po kieszeni. Taka spekulacja przeciw Euro jest praktycznie niemozliwa. O tym PiSki powinny pomyslec, zanim znowu bzdurami nakarmia Narod… .
05/11/2008 o 09:57
Nie wiem jakie standardy prasowe pozwalaja RAZ-owi uzywac slow takich jak “skretynienie” debaty. Winien wiedziec on, ze o ile sam nie tryska jakas imponujaca wiedza, jako sedzia ulomnych prezentuje kiepskiej jakosci zart.
Z dowolnej francuskiej gazety za takie slownictwo by wylecial z hukiem. W Warszawie usiluje grac medrca.
05/11/2008 o 10:00
koham.mihnika.copyright
o 08:05
Proszę wybaczyć, ale podróże po Europie ułatwia nie euro tylko posiadanie karty kredytowej - może być w złotych, najlepiej z chipem i kilkadziesiąt euro w postaci bilonu.
Acha zapomniałbym dodać, że dobry samochód również.
05/11/2008 o 10:02
Dyskusja merytoryczna jest potrzebna. Jednak nie ma co liczyć, że odbędzie się ona na płaszczyźnie politycznej. Różnica między PO i PiS w sprawie euro jest taka, że pierwsi są otwarcie za ,a drudzy udają, że są przeciw. Tak jak z Traktatem Reformującym. Wiadomo, że PiS i L. Kaczyński grają jedynie pod publikę. Nie ma na scenie środowiska politycznego mogącego zablokować euro ani nawet zainicjować poważnej debaty na ten temat. Niestety.
05/11/2008 o 10:13
Panie poruczniku Rysa - placac moja australijska karta w Europie jestem walony podwojnie, poniewaz bank przelicza najpierw na dulary amerykanskie, potem australijskie. A gotowka jest przyjemniejsza w uzyciu. bardziej mi chodzilo o wygode poslugiwania sie jedna waluta, niz zwojem lirow, peczkiem frankow i reszta w reichmarkach.
Posiadam konto osczednosciowe w polskim banku (pln), aby swobodnie podrozowac po Polsce, w ostatecznosci moge placic karta australijska. W Polsce tez funkcjonuja. Co do samochodu - osobiscie wybieram tani samolot lub pociag. Dobry samochod mam w domu, wystarczy.
05/11/2008 o 10:16
@kocham.mihnika
zapewniam Pana ze wzrost cen (nieuchronny, mowie to z perspektywy czlowieka ktory zyl w Niemczech w latach 2000-2006, a nie podrozowal do tego i innych krajow ue ) w Polsce jaki nastapi po wprowadzeniu euro przycmi Panskie korzysci zwiazane z ulatwieniami w podrozowaniu po Europie. Te korzysci sprowadzaja sie do zaoszczedzenia paru miedziakow ktore moga Panu pozostac po kazdej podrozy plus kilka zlotych na prowizjach przy wymianie.
@jurek wawro
dzieki za wpis. kwestia ryzyka kursowego powtarzana jest jak mantra przez zwolennikow euro. jesli to ma byc glowny argument za to oznacza ze korzysci z wprowadzenia euro sa wlasciwie zadne.
Podobnie z wyrownywaniem cen do ue. jak Pan slusznie pisze dopoki mamy zlotowke ceny wyrownuja sie dzieki wzrostowi wartosci zlotego wobec euro a ten wzrost nastepuje i nawet ostatnie zawirowania nie zniwelowaly aprecjacji jaka sie dokonala w ciagu kilku ostatnich lat . W momencie wprowadzenia euro nic juz nie lagodzi skutkow dostosowywania cen do unijnych. To trzeba ludziom powtarzac do znudzenia bo rzadko pada ten argument.
@misio
swietny pomysl w sprawie sondazu. Byloby fajnie spawdzic wiedze (gnoze?) euroentuzjastow laczac pytanie czy jestes za wprowadzeniem euro z dwoma najprostszymi pyatniami z dziedziny ekonomi plus wskazanie oczekiwanego kursu wymiany.
05/11/2008 o 10:19
@Helmut :
05/11/2008 o 08:18
Kommen Sie herein,
wir haben Polnische Wirtschaft.
05/11/2008 o 10:23
“Szczególną cechą naszej debaty publicznej jest sprowadzanie każdej dyskusji do zajadłego szarpania się o sprawy drugorzędne. Pozwala to bardzo emocjonalnie angażować się w spór każdemu, także, a nawet przede wszystkim, tym, którzy pojęcia nie mają, o czym mowa.”
Tak zaczyna pan swój komentarz.
Ciekawe, dlaczego szarpie się pan w dyskusji publicznej, jak widać nie mając pojęcia, o czym w niej mowa. Chodzi oczywiście o problematykę reform w ochronie zdrowia jak i wejścia Polski do strefy euro.
Ten pański komentarz, jak oceniam, to już nawet nie jest szarpanina o sprawy drugorzędne. To po prostu, chyba jest tylko, jakieś egzotyczne echo z podróży służbowych i prywatnych. Echo, z zagubionej gdzieś wiedzy, o rynku i ekonomii. I po co to panu było potrzebne?
05/11/2008 o 10:29
Przy dyskusji o wprowadzeniu euro najbardziej denerwujace jest ustawianie stron sporu w dwa skrajne obozy – zwolenników euro, domagajacych się wprowdzenia tej waluty natychmiast i na każdych warunkach oraz przeciwników kwestionujących sama zasadę. Tymczasem sprawa wygląda nieco inaczej. Przystępując do UE Polska zdeklarowała gotowość do wejścia w strefę euro, nikt też nie kwestionuje długofalowych zysków z tej decyzji. Jednak istnieje szereg zastrzeżeń przed rozpoczynaniem ostatniego etapu tego procesu właśnie teraz. Entuzjaści wspólnej waluty podkreślają, że pozwoli ona na uniknięcie ryzyka kursowego. I mają rację. Zapominają jednak, że przyjęcie euro wyaga wcześniejszego „zamrożenia” kursu złotówki. W sytuacji powaznych zawirowań w światowej ekonomii, kiedy wahania kursu złotego sięgają 10% dziennie (ostatnio się uspokoiło ale nie ma jeszcze stabilizacji) jest poważne ryzyko, ze „zamrozenie” ustawi kurs na jakimś niewiarygodnym poziomie (mniejsza o to czy zawyżonym czy zaniżonym) dlatego z przygotowywaniem mapy drogowej lepiej poczekać do czasu gdy sytuacja się ustabilizuje.
05/11/2008 o 10:31
w przypadku sluzby zdrowia zaczac nalezy od rzetelnego bilansu potrzeb i mozliwosci, sprawa wlasnosci tz. hardware(ru) wyjasni sie pozniej. Nie znam statystyk w Polsce ale z roznych opracowan wynika, ze przecietny Francuz, Niemiec czy Wegier odwiedza lekarza (ambulatoryjnie) 7 razy w roku podczas gdy Szwajcar 3.5 raza. Nie ma jakielkolwiek przeslanki, ze statystyczny Szwajcar zyje krocej lub gorzej niz Niemiec czy Francuz, roznica w ilosci wizyt wynika prawdopodobnie z tego, ze Szwajcar placi ubezpieczenie zdrowotne wg. oczekiwanych swiadczen-im wieksze refundowane koszta tym wieksza stawka ubezpieczeniowa. Proste i skuteczne.
65% kosztow medycznych w Szwajcarii pochodzi ze skladek indywidualnych, 35% to dofinansowanie panstwa (z podatkow) na rzecz szpitali kantonalnych (przeto panstwowych) i pomoc biednym, ktorzy nie moga oplacic skladki.
@ Fritz- gratuluje dydaktyki w sprawie euro, wiekszosc dyskutantow nie rozumie, ze Polska musi sie rozwijac szybciez niz reszta bogatej Europy i przeto potrzebuje narzedzi do szybkiego rozwoju. Wprawdzie wolalbym, aby ten rozwoj byl glownie wywolany wynalazkami i nowa technologia (a z tym kiepsko) ale stopy procentowe tez sa wazne.
05/11/2008 o 10:43
“Otóż nic podobnego, euro samo z siebie niewiele zmieni”
Tak? No to swietnie. Tylko skad te lęki ciemnej masy?
05/11/2008 o 10:46
Koniecznie niektorzy chca ostatni polski bank oddac w rece “przyjaciol” z Europy.Juz raz ci madrale oddali kase S.L.D. a sami chcieli rzadzic i jak wyszlo na tym spoleczenstwo wszyscy ktorzy wtedy nie nakradli pamietaja.Byc moze niekto,rym odpowiada taka sytuacja, bo znowu bedzie okazja.
05/11/2008 o 10:51
@Anonim,
Co ty bredzisz o zrownaniu cen z UE? To niby w calej UE ceny sa rowne? Co to za absurd?
05/11/2008 o 10:58
JAK NABIĆ W BUTELKĘ?
Tak się składa, że największe przekręty (rabunki) w Polsce są trzy literowe:
FOZ
NFI
OFE
EBC
A najlepsi komentatorzy pięcioliterowi
05/11/2008 o 11:02
zanim napisze o euro, musze sie ustosunkowac do Panskiej opinii w sprawie suzby zdrowia.
Napisla Pan:
“Owóż forma własności jest tu sprawą drugorzędną, bo klucz do uzdrowienia systemu usług medycznych leży w systemie ubezpieczeń i w uruchomieniu mechanizmów konkurencji. Dopóki mamy jeden biurokratycznie zarządzany NFZ, arbitralnie wyznaczający ceny i limity, nawet stuprocentowa prywatyzacja przychodni i szpitali nic nie zmieni,..”
Niestety nie ma Pan racji. Zyje od lat w Niemczech, gdzie sluzba zdrowia funkcjonuje dobrze, by nie powiedziec bardzo dobrze.
I to w systemie w ktorym arbitralnie ustalane sa ceny uslug medycznych! Szpitale tutaj sa prywatne, miejskie, naleza do organizacji koscielnych niektore szpitale w tym kliniki uniwersyteckie sa spolkami prawa publicznego. Kas chorych jest duzo, duzo za duzo z cala administracja, ale ceny stale. Dzieki wprowadzeniu przed kilku laty systemu stalych oplat za jednostke chorobowa w szpitalach udalo sie obnizyc liczbe lozek w szpitalach, skrocic czas przebywania w nich pacjentow i zamknac wiele placowek pracujacych nieekonomicznie. Proces ten jeszcze trwa.
Najwiekszym sukcesem reformy jest jednak optymalizacja organizacji pracy w szpitalach.
A to jest konieczne w polskich szpitalach, ktore sa workiem bez dna.
Panstwo juz raz wykupilo dlugi szpitali, wkrotce wykupi po raz drugi i tak bedzie co pare lat, bo celem istnienia polskiego szpitala jest obecnie napelnianie kieszenie ordynatorow, a nie efektywne leczenie chorych. Dodam jeszce, ze polskie szpitale zatrudniaja zbyt wiele personelu, zwlaszcza pielegniarek i w administracji.
Na zniesienie limitow nie bedzie Polski jeszcze dlugo stac, bo wydatki na sluzbe zdrowia moga byc zwiekszone w miare wzrostu PKB.
I teraz rzecz najwazniejsza: trzeba szybko wdrozyc system kontroli jakosciowej w szpitalach i koniecznosc certyfikacji. Dotychczas NFZ rozdaje kontraky na zasadzie uznaniowej. Jako przyklad podam wyniki ostatniej oceny osrodkow przeprowadzajacych profilaktyczne badania raka piersi.
A teraz krotko do euro: Helmut pisze bzdury: zaraz po wprowadzeniu euro o 100 % zdrozaly w Niemczech jedynie niektore uslugi. Ceny zywnosci i art. przemyslowych rosna znacznie wolniej niz w Polsce i sa z wyjatkiem chleba, jarzyn i niektorych gatunkow miesa NIZSZE niz w Polsce.
Przy wprowadzeniu euro Niemcy popelnili blad: w ciagu miesiaca wyeliminowali marki. Inaczej niz Francja: Francuzi oparli sie naciskom bankow i handlu pozostawili na dlugo mozliwosc placenia we frankach i obowiazek opisywania cen towarow w obu walutach.
I z Francji slyszy sie najmniej biadolenia o zwroscie cen po przejsciu na euro.
Korzysci jakie przyniesie wprowadzenie euro bedzie wiecej anizeli efektow ujemnych. Najwazniejsze beda stale ceny dla eksporterow, bo koniec koncow polska gospodarka musi zaczac wiecej eksportowac anizeli importuje jesli kiedykolwiek mamy splacic dlugi zagraniczne.
Nie bez znaczenia sa tez nizsze stopy procentowe w euro, co jest wazne nie tylko dla kredytow hipotecznych ale przede wszystkim dla firm, ktore chca inwestowac.
Co do rent w wysokosci 300 euro: takie renty i emerytury maja Portugalczycy, Grecy i bardzo wiele niemieckich kobiet. Wysokosc plac i emerytur jest po prostu nierozerwalnie zwiazana z wysokosci PKB i wydajnoscia pracy.
05/11/2008 o 11:03
Rafałek-wybitny ekonomista-uczeń Leszka B. -kolejny raz bierze się za temat,który powinni omawiać ludzie mający pojęcie o ekonomi.
Z trudem znoszę RZ komentarze w GP.
05/11/2008 o 11:12
„Polska gospodarka będzie może mniej
suwerenna ale bardziej wiarygodna” - jest to cytat wybrany z jednej z wypowiedzi.
Wydaje się, że takie motto przyświeca zwolennikom szybkiego – podkreślam – szybkiego wejścia do strefy euro. Już nawet nie to, że jesteśmy w UE i mamy w tym względzie zobowiązania wiadomo jakie. Mamy z tego tytułu (przystąpienia), póki co, korzyści niezaprzeczalne, choć nie wiadomo w jakim kierunku integracja pójdzie. Mój pogląd na ten kierunek to związek państw narodowych utrzymywany przynajmniej do odległego, nieokreślonego, czasu zaniknięcia nierówności ekonomicznych. Ta nierówność przede wszystkim nie pozwoli na pełną integrację i jest to niestety czynnik obiektywny. Dalej tematu nie rozwijam
Co jest dla Polski ważniejsze? Suwerenność czy wiarygodność w UE? Ja bym wolał suwerenność. Wiarygodność bierze się z suwerenności a tę maja w UE silne gospodarki i silne Państwa. Silne Państwo, to silna gospodarka, uporządkowane finanse i przedsiębiorczy ludzie. Tych ostatnich mamy, choć przydałoby się więcej za sprawą pozostałych czynników, które są do osiągnięcia.
Suwerenność to uporządkowane finanse Państwa, a jednym z czynników umiejetnie stosowanym, mogącym się do tego przyczynić jest w tej chwili własny pieniądz - jest instrumentem temu służącym. Jeśli Państwo zrezygnuje z możliwości wpływania na gospodarkę i finanse przy pomocy tego instrumentu, utraci część swojej suwerenności, a co za tym idzie pogorszy się jego wiarygodność, bo nie będzie w stanie skutecznie uporządkować finansów i wzmocnić gospodarkę. Jest bardzo prawdopodobne, że będziemy mieć szybko euro ale w dalszym ciągu rozchwianą gospodarkę i finanse, które będzie trudniej reformować. Chyba, że uważamy, że i jedno i drugie tego nie wymagają – to byłaby, zgodzicie sie Państwo, megalomania.
Trywialne jest w tej sytuacji powiedzenie „pośpiech jest wskazany, ale przy łapaniu pcheł”.
Pozdrawiam myślących podobnie, choć również i tych pozostałych – tylko mniej gorąco.
05/11/2008 o 11:14
Wprowadzenie “euro” zmieni symbol władcy tej ziemi. Przykładów istnieje dużo. Przytoczę pierwszy polski:
Mieszko I rocznie przeznaczał około 2,5 kg srebra i płacił dużo mincerzowi na wybicie denarów ze swoim symbolem. Działo się to w czasie, gdy potrzeby wymiany na ziemiach księstwa Mieszka całkowicie zaspokajały już krążące waluty.
Wg. badań współczesnych.
(za: Tadeusz Kałkowski “Tysiąc lat monety polskiej”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1974)
05/11/2008 o 11:27
Euro, owszem, zmieniłoby. Na gorsze. Bardzo istotne dla gospodarki decyzje zamiast we Warszawie zapadałyby w Brukseli, podejmowane przez ludzi kierujących się interesem Unii, a nie Polski.
I z niczego nie wynika, że bez euro nie da się być w Unii (np. Wielka Brytania jest).
05/11/2008 o 11:34
Słyszeliśmy już tę melodię, więc wydawać by się mogło, że to znowu wybitny ekonomista Jarosław Kaczyński nuci o euro ale tym razem to tylko echo gra!
05/11/2008 o 11:44
># kosmopolita Pisze:
>05/11/2008 o 07:37
>Jakże to tak ? To my się, pochyliwszy, będziem do ojców naszych w >niebie modlić, o zgubę Moskali a Krzyżaków potępienie wieczne >dopraszać a w kieszeniach surdutów naszych euro mają, jako >judaszowe srebrniki, pobrzękiwać. Zgroza !!!
Piekne. Nic dodac nic ujac.
05/11/2008 o 12:08
Liczne glosy sygnalizuja ze euro to wzrost cen i to jest prawda. Jesli zatem Polakom zalezy na wzroscie cen i spadku sily nabywczej krajowca, winni niezwlocznie przystapic do strefy euro.
Jezeli natomiast odmowia podstawienia wymion krajom starej Unii, niech sie trzymaja z daleka od wspolnej waluty. Za pare lat widac bedzie lepiej jakie blogoslawienstwa niesie ona tym ktorych zwiodl spiew syren z Brukseli.
Uwazam tez, ze banknoty euro sa obrzydliwe graficznie i konceptualnie, bardziej z tej racji godne jarmarku niz nowoczesnej Europy. Niestety, musze przyjmowac w nich comiesieczne wynagrodzenie, teskniac do kolorowych frankow.
05/11/2008 o 12:38
@koham.mihnika.copyright
Gdyby Pan kochał michnika tak jak ja, nie przejmowałby się Pan tym „podwójnym waleniem” przez bank. Jeśli Pan chce tego uniknąć wystarczy pomyśleć i się do tego dostosować.
Podróżuje Pan samolotem lub pociągiem po Europie zapewne w interesach, (nawiasem mówić, kiedy Pan ostatnio po niej podróżował?) a ja prywatnie samochodem, bo więcej widać i można też poczuć i posmakować. Dziś handryczy się Pan o powiedzmy 2 zł prowizji dla banku a jutro zapłaci Pan 4 zł więcej za kawę płacąc za nią euro w Polsce. Jest to mało istotne dla nas obu, bo zapewne i ja i Pan przeżylibyśmy taką stratę. Praktyka wskazuje jednak, że są w Polsce ludzie, dla których taki dodatkowy wydatek byłby bardzo istotny.
J
eśli
cyt: „gotowka jest przyjemniejsza w uzyciu. bardziej mi chodzilo o wygode poslugiwania sie jedna waluta…”
to powinien Pan kupić w banku kilkaset euro i nosić je w kieszeni płacąc gdzie się da – będzie i przyjemniej i wygodniej. Ta wypowiedź jest nieprzemyślana. Wygoda posługiwania się jedną walutą nie może być jedynym czynnikiem za wejściem Polski do eurolandu, a tak można odczytać Pańskie słowa:
„Jestem za euro, ulatwia mi podroze po Europie”
Trywializuje Pan całą sprawę wprowadzenia euro. Gdyby tak miało być stałbym w jednym szeregu z tymi, którzy są przeciw.
Ja jestem także za euro, tylko z innego powodu niż Pan. Jeśli Pan przeczyta mój wpis o godz 11:20 będzie Pan znał moje poglądy.
Pozdrawiam, przy okazji proszę pozdrowić również kangury, które będzie Pan mijał jadąc dobrym samochodem, tym który Pan ma w domu. Proszę uważać bo wychodzą na drogę i samochód może przestać być dobry.
05/11/2008 o 13:56
Rysa napisal (a)
“Dziś handryczy się Pan o powiedzmy 2 zł prowizji dla banku a jutro zapłaci Pan 4 zł więcej za kawę płacąc za nią euro w Polsce.”
Bylam na poczatku czerwca w Krakowie. Za kiepska kawe zaplacilam 10 zl (lekko ponad 3 euro). W Kolonii place za kawe 2,5 euro, w Barcelonie latem pomiedzy 2 a 2,5 euro.
To tyle jesli chodzi o polskie ceny.
05/11/2008 o 14:03
No i trafił Pan w sedno tylko dlaczego tak nie często to się zdarza. Naprawdę powinien Pan logicznie reagować zawsze a wystrzegać się jak ognia pisania na polityczne zamówienie. Jak nie będzie Pan pewien czy zachowuje się Pan tak jak radzi znane powiedzenie niechaj pan popatrzy w lustro . Słyszałem dzisiaj Napieralskiego (któremu się nie dziwię , bo to młotek jakich mało) i Cymańskiego który niestety wykonuje brudne polecenia partyjne (upadł bardzo nisko) i zwyczajnie odczuwam litość dla człowieka. Mógłby przecież postapic tak ja Dorn ale On się boi i coraz bardziej traci twarz. Mam nadzieję że coraz częściej będę mógł tak Pana oceniać mam nadzieję że zgadzamy się też iż każdy kompromis ma swoja cenę .
05/11/2008 o 14:12
Tusk robi wszystko, by wynarodowic Polske i uzaleznic ja od Niemiec.
Cala jego polityka zagraniczna i gospodarcza jest temu podporzadkowana. Rozluznianie stosunkow z Ukraina, Czechami, Stanami zjednoczonymi, uzalenienie monetarne i energetyczne od Niemiec, niszczenie polskich mediow i wszelkich polskich inicjatyw gospodarczych, to jego polityka. Kiedy wreszcie Polacy sie obudza i przestana leciec do swiatelek Tuska jak cmy.
05/11/2008 o 14:27
eeeeeeeeeeeeeeeeeee Rafał >> już drugi komentarz pod rząd poniżej Twojego poziomu …
jak wiesz w tym chorym kraju wszystko jest sztuką łączenia mirażu i fasady. Zobaczym do czego doprowadziło urynkowienie usług stomatologicznych - z refundacji NFZ korzystają lekarze, którzy i tak wszystkich traktują jak dojne krowy.
Tak samo będzie po prywatyzacji słuzby zdrowia - może przybędzie pięknych pachnących gabinetów (bo szpitali już nie - za duże koszty utrzymiania) ale będzie w nich mniej pacjentów. Będzie wtedy wielki powrót znachorów i medycyny ludowej - co w sumie nie jest takie złe.
Podobnie z EURO - jeżeli idiota może być posadzony na stanowisko ministra finansów i gospodarka nie leci na łeb na szyje to jakie znaczenie ma wprowdzenie euro? POpagandowe!
05/11/2008 o 14:27
W USA są hrabstwa, nazywają się “county”. Count to po angielsku hrabia, jakby dzieci nie wiedziały (chociaż te co oglądały “ulicę sezamkową”, wiedzą). Co prawda hrabiowie tam nie rządzą, ale nazwa pozostała. Można by ją przetłumaczyć na “powiat”, bo to mniej więcej polski odpowiednik tej jednostki terytorialnej. Ale wtedy jakiś mądrala odezwałby się, że “w USA przecież nie ma powiatów!”
05/11/2008 o 14:35
Wydaje się, że mamy w kraju paru, dość niezłych ekonomistów. Dlaczego więc Rzepa nie włączy się do merytorycznej dyskusji na temat przejścia Polski na walutę euro prezentując zwięzłe, zróżnicowane opinie fachowców?
Zamiast tego mamy prezentacje opinii takich specjalistów jak Ziemkiewicz czy czytelnik Rzepy “fritz”.
Obydwaj panowie wypowiadaja się autorytatywnie na każdy temat nie wyłączając nowch środków do prania, polityki wschodniej, zapłodnienia vitro a ostatnio polityki monetarnej. Zapewne mają prawo ale gdzie opinie tych, którzy znają temat, specjalistów?
05/11/2008 o 14:36
Dla posmiania sie, przypomne: euro ma wejsc 1 stycznia 2011. Sam kalendarz wyborczy mowi, ze wprowadzenie euro jest nierealne.
Czyli po wyborach prezydenckich, ktore ma wygrac pewien polityk z Kaszub robiacy wszystko wedlug slupkow sondazy.
Wybory parlamentarne beda pol roku potem - w srodku fali niezadowolenia ze wzrostu cen (zaokraglenie z 2 zl do 1 euro) i wymiany pieniedzy.
05/11/2008 o 14:42
@RYSA 05/11/2008 o 11:12 Pisze:
—Mamy z tego tytułu (przystąpienia), póki, co, korzyści niezaprzeczalne, choć nie wiadomo w jakim kierunku integracja pójdzie.—-
Fundusze, które spływają z WE to faktycznie ok. 0.5% PKB. To jeden dzień pracy. Za taką sumę nie warto oddawać resztek suwerenności. Tak naprawdę toczy się walka czy Europa ojczyzn czy Europa regionów! Cała reszta to tylko zasłona dymna.
@Paweł Tyliński 05/11/2008 o 11:14 Pisze:
—-Wprowadzenie “euro” zmieni symbol władcy tej ziemi.—-
Niestety jest gorzej, wyzbycie się złotego zmniejsza stopień swobody gospodarczej i niezależności politycznej, co zresztą Tadeusz Kałkowski w cytowanej książce “Tysiąc lat monety polskiej”, opisuje.
@RAZ
Wprowadzenie wspólnej waluty uzależnia Polskę od Niemiec i Francji, (bo to one mogą drukować Euro – Polska może najwyżej je kupić) w sposób znacznie bardziej silny niż wszystkie dotychczasowe zmiany. Po wprowadzeniu Euro i akceptacji traktatu Lizbońskiego Bruksela (Berlin) dopiero pokaże gdzie raki zimują. A na koniec, posiadanie Euro nie uchroniło EUROPY przed kryzysem! Dlaczego miałoby nagle pomóc Polsce?
Pozdrawiam @Panów
05/11/2008 o 15:02
Mara Pisze: 05/11/2008 o 13:56
“Dziś handryczy się Pan o powiedzmy 2 zł prowizji dla banku a jutro zapłaci Pan 4 zł więcej za kawę płacąc za nią euro w Polsce.”
Bylam na poczatku czerwca w Krakowie. Za kiepska kawe zaplacilam 10 zl (lekko ponad 3 euro).
*** Wszystko zalezy od tego w jakiej kawiarni bylas.. kawiarnia kawiarni nierowna, ceny za kawe rowniez.
A swoja droga jestem ciekawy, kiedy szanowni dziennikarze zauwaza jak duza kompetencja w sprawach gospodarczych wykazal sie rzad Jaroslawa Kaczynskiego i jak sukcesywnie krok po kroku przygotowywal reformy.
Niestety, nie potrafil tego sprzedac.
Ostatni konkretny i aktualny przyklad: rzad Jaroslawa Kaczynskiego potrafil sprywatyzowac stocznie Gdanska i przygotowac wszystko do sprzedania dwoch pozostalych.
Nierzad herr Tusk potrafil za to przygotowane prace storpedowac, stosunki z KE zredukowac do 3 spotkan (z rzadu JK co 4 tygodnie byl ktos w KE, wlacznie z samym JK.. to sie nazywa o polskie interesy), stocznie zlikwidowac i przy okazji okolo 100′000 miejsc pracy zniszczyc.
Warto zwrocic uwage na nastepny gigantyczny skandal, ktory widac w kontekscie wprowadzania telewizji digitalnej i satelitarnej. To co robi, a wlasciwie nie robi, nierzad herr Tusk jest wymierzone w elementarne interesy Polski, nie tylko gospodarcze ale rowniez kulturowe dotykajace bezposredni zachowania tozsamosci narodowej.
Swietny artykul Lichockiej:
Cyfrowa telewizja naziemna dla ubogich
http://www.rp.pl/artykul/214761.html
05/11/2008 o 15:19
@Mara
Napisałem.
Nie bardzo wiem co chce Pani powiedzieć, chyba tylko to, że w Polsce jest za droga kawa. A jaka będzie? Śmiem twierdzić, że droższa. Jeśli założymy, że kurs centralny w ERM2 zostanie ustalony na 3,50 to teoretycznie kawa w Krakowie powinna kosztować 2,86 euro. Konia z rzędem temu, kto nie podwyższy ceny do 3 euro. Taki ma sens moja wypowiedź, którą Pani zacytowała. Może przesadzona ale …
Zauważyłem Pani wypowiedź na temat służby zdrowia i euro
powyżej. Generalnie zgadzam się z oceną prywatyzacji sł.zdrowia. Jeśli zna Pani założenia reformy prof. Religi, to są one chyba podobne do systemu funkcjonującego w Niemczech, z tym, że zostały „wypaczone” przez brak współpłacenia: sieć szpitali, opisanie i wycena procedur medycznych i dopasowanie tego do możliwości finansowych Państwa – za co płacimy a za co nie. To tak w skrócie, żeby nie powiększać tekstu.
Jeśli chodzi o euro i podawanie cen w zł i euro to nie zna Pani pomysłowości Polaków? Jaki problem „zgrać” cenę w euro z ceną w zł na zawieszkach towarów. Zgadzam się, że wzrosty cen będą prawdopodobnie niewielkie, proszę jednak porównać zamożność Francuzów czy Niemców. Tam takie niewielkie wzrosty, jeśli rzeczywiście niewielkie były, nie były tak odczuwalne, choć słychać głosy że tak „słodko” nie było. U nas mogą być bardziej odczuwalne.
Korzyści z wprowadzenia euro – oczywiście że będą, z tym się zgadzam. Mam wątpliwości jednak kiedy i w jakiej sytuacji zacząć starania. Jeśli mechanizm ERM2 to konieczność utrzymania kursu zał do euro przez 2 lata zł w paśmie +15%/-2,25%, to taki mechanizm preferuje importerów – kurs powinien być utrzymywany po aprecjacyjnej stronie, żeby nie „wypaść” z ustalonego pasma i nie zaliczyć warunków. Zatem jeśli gospodarka ma więcej eksportować jak Pani sugeruje, to eksporterzy nie tylko powinni mieć korzystniejsze dla nich kursy przez co najmniej 2 lata ale powinni przede wszystkim sobie radzić w takich warunkach na rynku UE, inwestować i mieć co sprzedawać. Również po wprowadzeniu euro. Nie da się po prostu zadekretować niskich stóp procentowych eurolandu w Polsce i powiedzieć od dziś mamy euro i niskie stopy. Kto ma za to zapłacić? Temu ma służyć m.innymi ERM2 i związane z tym konieczne reformy finansów publicznych oraz zmiany aktywizujące i umacniające gospodarkę, jak choćby obniżenie podatków, obniżenie kosztów pracy, na co się chyba nie zanosi.
05/11/2008 o 15:28
# Krzysztof Mądel SJ Pisze:
04/11/2008 o 23:13
“Nie ma Pan racji. Euro sporo zmieni […] Szkoda, że nie macie w “Rz” ludzi z wykształceniem ekonomicznym. Byle nie po SGH.”
Swego czasu media podawały wskaźnik wzrostu gospodarczego strefy euro i państw, które zachowały walutę narodową. Euro dało ok. 1% wzrostu, waluty narodowe 4-5 razy więcej.
).
Pan “mądral” ma jakieś kompleksy na punkcie wykształcenia (pewnie wyrzucili go z SGH
05/11/2008 o 15:37
Forowicze,jak zwykle zresztą,są ZA A NAWET PRZECIW.
Ziemkiewicz wyrażnie daje do zrozumienia:nie znasz
się - nie zabieraj głosu; ale co tam,my na wszystkim
się znamy.
A ja marzę o podpisach: ekonomista taki i taki,albo
…pracuję na zmywaku
05/11/2008 o 15:43
Panama uzywa amerykanskiego dolara od bardzo dawna i jakos nie przestala byc gospodaraka wschodzaca. Polecam ten przyklad entuzjastom wporowadzenia euro. To rzeczywiscie na dluzsza mete nie jest tak bardzo wazne, chyba ze wprowadzi sie obowiazujaca aktulanie walute Zimbabwe. zapomnialem jak sie ona wabi.
Dla wygody dobrze euro przyjac, ale entuzjam, czy tez pesymizm z tym zwiazany raczej przytlumic.
Waclaw Timoszyk
05/11/2008 o 15:45
@Henry o 14:42
Słyszałem i ja o 0,5% PKB. Czy fundusze są mniejsze czy są większe nie wiem, dobrze byłoby wiedzieć na pewno. Równie jak Ty uważam, jak zapewne zauważyłeś, że integracja powinna pójść w kierunku państw narodowych. Nie do pogardzenia są jednak korzyści w postaci zmian cywilizacyjnych a zagrożeniem mogą być tendencje odrzucania wartości powszechnie, przynajmniej przez większość społeczeństwa polskiego uważanych za godne kultywowania. Mam na myśli wartości oparte na wspólnych dla Europy wartościach chrześcijańskich nie wszędzie w niej dostrzeganych, patriotyzmu i poczucia wartości.
Te korzyści to także uporządkowanie prawa i hamulce nakładane na decydentów – konieczność liczenia się z regulacjami unii. Powie ktoś, ze dość już naprostowaliśmy bananów. Pewnie tak, ale to nie jest najważniejsze.
Pozycja Polski w UE zależy od tego, czy potrafimy przeciwstawić się tym zagrożeniom a roli euro w tym bym nie przeceniał. Jeśli musimy zjeść tę żabę to zróbmy to tak, żeby to było jak najpóźniej i żeby poszło gładko. Europa wspólna należeć będzie do silnych. Słabi nie musimy być.
05/11/2008 o 15:54
A ja czekam jak Obama zarządzi w USA przejście na euro jako najdoskonalszą walutę świata.
Wówczas bez wahania zagłosuję za najszybszym wprowadzeniem euro w Polsce.
Jednak wolałbym że jeżeli w Polsce już ma być jakaś inna waluta niż zloty to był nią dolar.
05/11/2008 o 17:18
@aros 15:54
„Jednak wolałbym że jeżeli w Polsce już ma być jakaś inna waluta niż zloty to był nią dolar.”
Qrcze to jest myśl.
Dodam swoją własną złotą myśl: tąpnięcie kursu dolara wzięło się stąd, że mieszkańcy Moniek i Łap oraz podkarpaccy górale a także mieszkający w innych regionach rodacy wykopali dolary ze słoików zakopanych pod jabłonkami i pozbywali się ich, bo poszła fama od D.Tuska, który podobnie jak prof. mniem. stos. J.T.Stanisławski głosił o świętach tak on ogłosił o wyższości euro nad dolarem. Tyle, że kursy nie chciały się słuchać praw ekonomi z powodu osoby, która to ogłosiła. A co z kursem euro w przyszłości?
I to by było na tyle.
05/11/2008 o 17:27
Panie Ziemkiewicz, Kwaśniewski wręcz jest zachwycony ze za jego kadencji weszliśmy do unii. Tusk chce euro. Nic innego się nie liczy. (((
05/11/2008 o 17:34
Podstawą funkcjonowania euro były założenia między innymi co do poziomu dopuszcalnej inflacji w krajach objętych wspólną waluta. Zasadę złamały takie państaw jak Francja,Niemcy. Wspólnej poltyki fislalnej nie ma, wspólna odpowiedzialność za walutę jest iluzoryczna. Poczekajmy może się jeszcze okazać, że rządy strefy euro będą jeszcze bardziej niefrasobliwe i wspólna waluta rypnie.
05/11/2008 o 18:42
popieram
05/11/2008 o 19:31
Krzysztof Mądel do LeHu:
Drogi Panie, nie wspomniałem nawet słowem o tym, że euro jest najlepsze na świecie, bo nie jest. Jego główna zaleta polega na tym, że jest nowszą wersją przewidywalnej niemieckiej marki używaną w największej gospodarce świata, czyli w UE. Euro jest natomiast lepsze od złotówki i to powiedziałem.
Proszę się nie zachwycać się przyrostem PKB, bo on świadczy dobrze głównie o słabych gospodarkach. W tych mocniejszych i lepiej rozwiniętych ważniejszy jest wzrost wydajności i innowacyjność. Słabość UE leży przede wszystkim w tej dziedzinie. A mój przytyk dot. AGH ma swoje uzasadnienie. Polskie uczelnie ekonomiczne kształcą “księgowych”, nie ekonomistów, wiem to od profesorów z AGH, którzy sami nad tym ubolewają (Beksiak robi to publicznie). Zagraniczni uczeni nie mają w tym zakresie żadnych wątpliwości. Główna słabość polskiego ekonomisty na tym, że zna nie teorię, natomiast nie umie matematyki i zupełnie radzi sobie z analizą kazusów. W konsekwencji nadaje się tylko na belfra, ale nie na szefa firmy. Mogę to szerzej uzasadnić.
05/11/2008 o 19:37
Do: bartomierza
Pozwoliłem sobie na głupi przytyk pod adresem “Rz”. Proszę jednak wziąć do ręki “FT” albo “The Economist” i porównać zakresy doniesień, rzetelność komentarzy, a zawłaszcza jakość analiz. Wnioski nasuną się same.
05/11/2008 o 19:38
Panie Rafale! Ma Pan rację, gdy ocenia Pan tę żenującą pyskówkę na temat ojro. Ale to jest głos wołającego na pustyni. Przeczyta Pan tylko dziesiątki wpisów Nowej Inteligencji czerpiącej wiedzę z telewizora, że zmiana napisów na papierkach, którymi płacą za chleb, kiełbachę, wódę i kondomy, jest zbawieniem całego wszechświata. Bo Autorytety Oralne tako rzekły.
A tak na marginesie: czy mógłby Pan, absolwent filologii polskiej renomowanego uniwersytetu, wyjaśnić, co oznacza użyty przez Pana zwrot: “[…] ale przecież w najmniejszym stopniu nierynkowe”?
Pozdrawiam i życzę sukcesów.
05/11/2008 o 19:41
“Pozwala to bardzo emocjonalnie angażować się w spór każdemu, także, a nawet przede wszystkim, tym, którzy pojęcia nie mają, o czym mowa.”
Chciałoby się dopisać - a przede wszystkim pisarzom science-fiction.
05/11/2008 o 19:44
artykuł pachnie brzydko zleceniem z PiS-u
05/11/2008 o 19:56
Lech Pisze:
“A to czy nam się opłaci przyjąć euro nie tyle zależy od czynników które Pan wymienił co od kursu wymiany (im niższy będzie kurs naszej waluty tym lepiej dla nas - bo to znacznie wzmocni naszą konkurencyjność). Najlepiej byłoby osiągnąć kurs powyżej 4 zł /1 euro, chociaż według mnie jak wymiana nastąpi w granicach 3,3zł/1euro, to będzie kolejny cud Jaśnie Nam Panującego.”
Fajne rozumowanie - gospodarka będzie jeszcze bardziej konkurencyjna przy kursie wuymiany 100 zł za EURO. Wtedy będzie socjalizm i puste półki, bo nikt nic nie będzie robił (za darmo umarło). Większość z głodu wyzdycha, a ja pęknę ze śmiechu. Człowieku - myśl choćby troszeczkę.
05/11/2008 o 19:57
do: Jurka Wawro
Czy nie ma Pan wrażenia, że sam sobie Pan zaprzecza? Niebezpieczeństwo wynikające ze spekulacji walutowej dotyczy małych walut, takich jak złoty, czy nawet funt (znany nam przypadek z Sorosem w roli gównej), a tylko w nieznacznym stopniu dolara, jena czy euro. W tym aspekcie euro jest zawsze lepsze od złotówki.
Koszty ww. transakcji są małe, bo jednorazowe, więc warto je zapłacić.
Wspominając o “rachunkowej spekulacji” mam na myśli wyłącznie to, że obecnie nikt na świecie (poza Polakami) nikt nie zna rzeczywistej siły nabywczej złotówki (a więc i realnych kosztów pracy nad Wisłą, itp. itd.). Żeby ją poznać choćby w przybliżeniu trzeba wykonać bardzo skomplikowane rachunki, które co gorsza, co parę dni trzeba wykonywać na nowo. Dlatego lepiej zastąpić złotówkę euro. To nie jest najważniejszy czynnik stablizacyjny, ale ważny, a przy naszym bałaganie prawnym i administracyjnym, jest tym ważniejszy.
05/11/2008 o 19:59
aros Pisze:
05/11/2008 o 15:54
“A ja czekam jak Obama zarządzi w USA przejście na euro jako najdoskonalszą walutę świata.”
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jak na razie, jedna z teorii spiskowych donosi że Amerykę Pln. owszem, może czekać wymiana waluty (nawet już w przyszłym roku), tyle że nie na euro a “amero”.
Ile w tym może być prawdy? Zobaczymy.
http://www.amerocurrency.com/index.html
http://www.youtube.com/watch?v=ge2J2lNusJs
05/11/2008 o 19:59
Pieprzyć Euro i tę służbę (służba - ładnie się nazwali), biznes zdrowia! Pan red. ma rację!!
05/11/2008 o 20:49
W normalnym kraju nie bylo by tyle zbednych i zacieklych dysput o reforme (niezbedna) systemu opieki zdrowotnej czy wprowadzenia eoro, gdyby nie stalo sie to pryncypialnymi tematami gabinetu prezia LK, ktory urzadzil z tego orez do walki z legalnie wybranym rzadem. I tak , jak Polacy wspolnie wysiedlili z urzedow wladzy PiS, tak obecnie powinni wspolnie wysadzic z siodla jedynego PiSowca w palacu prezydenckim, ktory usiluje rzadzic w imieniu partii brata. Zorganizowac akcje zbierania podpisow dla pozbawienia LK wladzy, zeby do konca oczyscic Polske od tych zawistnych, msciwych i falszywych braci. Inaczej nie bedzie spokoju, a dwa lata prezydentury to bardzo duzo. Jedyne wyjscie : impeachment w polskim wydaniu.
05/11/2008 o 20:56
Jeśli we wszystkich innych dziedzinach naszego życia porusza się Pan Redaktor z podobną lekkością, a przede wszystkim głęboka znajomością tematu , to tylko pogratulować “Rzepie” tak znakomitego i wszechstronnego publicysty.
05/11/2008 o 21:00
“Zyjmy jak bracia. liczmy sie jak Zydzi”. “Bogaty z biednym sie nie podzieli”. “Mowily jaskolki, ze najgorsze sa spolki”. “Bogaci na biednych sie dorabiaja”. “Lepszy wrobel w garsci, jak golabek na dachu”, “Swiat sie zmienia. Coraz trudniej o jelenia”. Cala ludowa madrosc mowi NIE dla wspolnej waluty. Przynajmniej do czasu, kiedy oni zbiednieja do naszego poziomu (albo my sie wzbogacimy do ich). Mysle, ze predzej to oni zbiednieja, bo co troche beda im pekac banki wirtualnych pieniedzy, ktorymi maja napompowane gospodarki, a z ktorych tak latwo nie zrezygnuja, bo musieliby zrezygnowac z nienaturalnie rozdetej konsupcji, z nastawienia na uzycie, na przyjemnosci, na zycie niefrasobliwe, nieodpowiedzialne. Na niepewne czasy ratuje tylko trzymanie sie tego co REALNE, zwlaszcza realnej stopy zyciowej i realnych, wlasnych, kontrolowalnych, suwerennych stop procentowych. Mysle, ze przecietny Polak to dobrze rozumie, tylko ze jest zagluszany przez tego, co mysli, ze sie juz troche dorobil, to on juz jest ta Europa (pozyteczny idiota jeden) i to on ma korzystac na tym, zeby ta biedna Polska jak najszybciej przyjela euro i sie dala oszwabic…
05/11/2008 o 22:01
Niechże Rafał Ziemkiewicz przekaże koledze prawicowemu Tomaszowi Terlikowskiemu co następuje. Jako katolik, morda publicystyki katolickiej kożysta z danych prywatnych, teleadresowych i pełną gembą weszedł w taki rodzaj upodlenia. Otóż jak mnie to “znudzi” tzn będę zdychał to wybiorę prawdopodobnie jego by przywrócić minimum równowagi w przyrodzie - skopie go w rękawiczkach. Dlatego, że akurat jako katolik zdeklarowany, mało tego, jako twarz dyżurna kościoła w publicystyce (taką funkcję sobie przyjął) jest wypierdkiem zawdzięczającym łamy temu, że był kożystny dla ubecji. Szkodzi kościołowi i prawicy swoją publicystyką z jaskiniową recepcją Pisma Świętego w ogólnych rozważaniach. I na dodatek jednoczy się symbolicznie z moimi gwałcicielami (robiąc krecią robotę kościołowi - co kiedyś wyjdzie) - co mnie odraża jako ze strony mordy kościoła. Niedawno całkiem się odkrył - i niech wypierdala z tym lub emblematem katolickości bo mu przypomnę gdzie kościół, a gdzie miejsce szczyla.
05/11/2008 o 22:11
wszyscy zyskaliby na tym, gdyby dolara zastąpić czymś lepszym, najlepiej jakąś walutą światową (dolar nią jest tylko w ograniczonym sensie, a euro się nią staje bardziej niż jen), niestety, tu do tańca trzeba nie dwojga, nie trojga, ale co najmniej czworga, albo i pięciorga (Kitaju, Indian, etc), a takie tango póki co nie jest możliwe. Jeśli jednak światowa gospodarka będzie rozwijać się w najbliższej przyszłości, tak jak przez ostatnie 40 lat, to spekulacje na temat jednej waluty nie są pozbawione sensu. Jeden pan dostał na nie Nobla. Euro powstało w jakieś mierze dzięki niemu. Jen i dolar także mu wiele zawdzięczają. Niestety, PiS o tym nigdy nie słyszał.
06/11/2008 o 04:14
@Krzysztof Mądel:
Oczywiście, że łatwiej się spekuluje “małymi walutami”. Ale zapomina Pan o okresie przejściowym, w którym bedziemy mieli złotówki i obowiązek utrzymywania kursu w określonych granicach. Funt został zaatakowany w takiej właśnie sytuacji.
“wszyscy zyskaliby na tym, gdyby dolara zastąpić czymś lepszym, […] niestety, tu do tańca trzeba nie dwojga”
Niekoniecznie. Można bez trudu wprowadzić coś w rodzaju “waluty lokalnej” (proszę sobie poszukać tekstu “Pieniądz wolny od inflacji i odsetek” - warto zapoznać się z tą ideą). Wspomniany przeze mnie pieniądz elektroniczny daje nieograniczone możliwości w tym względzie. Potrzebna byłaby tylko silna władza, która sprzeciwiła rządów bankierów.
Kryzys skłania do tego, by przestać myśleć doktrynalnie.
06/11/2008 o 07:08
Byłbym za gdybym widział słupki wskaźników nie tylko ekonomicznych ale i społecznych dorownujace innym krajom EU. Zubożenia kraju nie poprawi wejście do strefy EUR. Pokaże za to jak wielkie jest rozwarstwienie społeczeństwa, jaka wielka jest skala ubóstwa. Tego prawdziwego. Czy ktoś pomyślał i skalkulowal jak będą sie miały wydatki na cele i pomoc socjalna? Już teraz średnia jest niekorzystna na poziomie 1:2,5. Dochodzenie do strefy EU nie może być szokiem. Potrzebna jest wiedza i przejrzystość. Wszelkie umizgi i czapkowanie Brukseli, wyznaczanie nirealnych terminów, są tylko zabiegami pr przed kolejnymi wyborami.
06/11/2008 o 09:18
Ma Pan rację, że dyskusje na temat poważnych reform w tym smutnym kraju są skretyniałe już poniżej akceptowalnego poziomu. Ale zgadzam się też z wcześniej wygłoszonym poglądrm, że Państwo pryczyniacie się do tego znacząco jako dziennikarze, prezentując głownie głosy polityków dyletantów i tanich populistów zamiast szerszego przedstawiania wyjaśnień ludzi znających problematykę i mogących zabrać głos merytoryczny, a nie grający na emocjach niedoedukowanych w sumie dużych grupach społeczeństwa.
06/11/2008 o 09:40
Kurna tyle madrosci na forum, wielkie idee pomysly, taki potencjal sie marnuje, noblisci z ekonomii - Pan redaktor RAZ co raz wyskakuje z tematem w stylu “maslo jest maslane” i temo podobne…
A jak jest w kolo kazdy widzi i najbardziej denerwuje to ze tak jest mimo tylu genialnych mozgow - a moze by tak znizyc ton i uderzyc sie w glowe - znalezc swoje miejsce w szeregu i realnie popatrzec na swiat i siebie? Bulshitowi mowimy kategoryczne NIE!
06/11/2008 o 10:26
@RYSA 05/11/2008 o 15:45 Pisze:
—-Te korzyści to także uporządkowanie prawa i hamulce nakładane na decydentów – konieczność liczenia się z regulacjami unii.—–
Zyski “Niematerialne i Prawne” z integracji są bez wątpienia nie do pogardzenia. Problemem jest tylko aby nie przepłacać. A obecny “traktat” nie daje jednakowych szans wszystkim państwom.
Pozdrawiam
06/11/2008 o 12:50
Panie Mara,
co do wzrostu cen po wprowadzeniu Euro to chyba zylismy w roznych Niemczech. Wydatki mojej rodziny bezposrednio po wprowadzeniu euro wzrosly o ok. 15-20%.
06/11/2008 o 20:41
Panie XXX mądrze gadasz.wskaż jeszcze tylko jakąś sensowną alternatywe,bo w przeciwnym razie sam na siebie pętle zarzucasz
Pozder
08/11/2008 o 01:48
@ Jurek Wawro
zgoda, ale tzw. “okres przejściowy” funta i REM to dwie różne rzeczy. Jedyna analogia polega na tym, że bank centralny w podobnych sytuacjach jest odrobinę bardziej zmotywowany, żeby interweniować, więc spekulat to wykorzystuje i prowokuje, jednak bank wcale nie musi tego robić. Wystarczy, że zdemaskuje w miarę szybko działania spekulanta. To wcale nie jest trudne. Dobrze Pan wie, że spekulant “interweniuje” tu jako pierwszy i chce zgarnąć kasę po interwencji banku, ale robi to wyłącznie dlatego, że zdobył lepsze informacje o zamiarach rządu (np. dot. prywatyzacji) niż sam rządu. Przed takim intruzem naprawdę łatwo się bronić. Wystarczy, że będzie szczelny, inteligenty (analityczny) i dobrze poninformowany, a to jest przecież potrzebne w każdych warunkach każdemu rządowi. Nie jest to zatem żadnym argumentem przeciw w dyskusji o naszym euro.